Wyświetlenia

niedziela, 24 stycznia 2016

Rozdział 4 ' Zima ma swoje uroki.

Madzia ~
Byliśmy już w drodze do parku...
Ja i Maja prowadziliśmy bo oni nie znali zbytnio drogi...
Dużo rozmawiałyśmy z chłopakami, chciałyśmy ich jak najlepiej poznać, nie tylko jako gwiazdy ale także jako koledzy, przyjaciele.
Zadawałyśmy bardzo dużo pytań... nie wiem czy to ich już nie denerwowało , ale nie mogłyśmy zmarnować tej szansy jaką dał nam los żeby ich kolejny raz spotkać.

- No więc jesteśmy to tutaj powiedziałam do chłopców w momencie kiedy stanęliśmy przed wejściem do parku.
- Wow duży ten park westchnęliśmy.

W drodze do parku padał śnieg tak samo jak i po wejściu do niego,
Drzewa były lekko oblodzone i pokryte białym puszkiem,
Chodniki były wydeptane i śliskie.

Maja ~
Rozmawiałyśmy strasznie długo ale nagle zapadła niezręczna cisza...
Nikt nie wiedział co powiedzieć...
W końcu wpadłam na jakiś pomysł!
Szturchnęłam Madzie żeby jej też powiedzieć o tym planie...
Dałam jej sygnał wzrokowy, że chcę jej cos powiedzieć i żebyśmy zostały trochę w tyle...
I zaczęłam jej szeptać na ucho...
- Ej Madzia a może żeby nie było takiej ciszy to weź jest tyle śniegu zróbmy śnieżki no i pewnie się domyślasz co dalej, puściłam do niej oczko.
- Bitwa na śnieżki ? Nie wiem czy to dobry pomysł
Ale w sumie co nam szkodzi...
To zbierzemy śnieg z tej ławki jak zaraz do niej dojdziemy
- Okej

Doszłyśmy już do pokrytej śniegiem ławki, zabrałyśmy z niej po garści śniegu i ugniotłyśmy w kulki.
- Madzia to na one, two, three okej ?
-OK
-One
Two
Three!

I w tym momencie kiedy brałyśmy zamach...!
Leo i Charlie szybko się odwrócili i oni oddali pierwsze rzuty.
Jakby przewidzieli nasz plan...
- Ja dostałam w plecy bo dynamicznie się odwróciłam...
A Madzia widać,że nie spodziewała się takiej reakcji zresztą ja też...

Madzia ~
Nie spodziewałam się takiej reakcji, a myślałam ,że to my ich zaskoczymy...
I jak zwykle ja miałam gorzej...
Maja dostała w plecy a Ja ?!
Ja prawie dostałam w głowę, dobrze ,że chociaż trochę mam orient to się schyliłam i śnieżka strąciła mi czapkę z głowy...
Nie zdążyłam zobaczyć kto ją rzucił ,ale szybko się pozbierałam...
Podniosłam czapkę, założyłam szybko na głowę i skierowałam wzrok na chłopców...
Widziałam jaki mieli zaciesz ,że udało się im trafić.
Podeszłam do Mai dałam jej znak ,że teraz nasza kolej by oddać rzuty.
Wzięłyśmy zamach i rzuciłyśmy.

- Nie no to nie fer krzyknęłam do Mai!
Jeny tylko my mogłyśmy to zwalić.
- No dokładnie ! Z tej odległości nie trafić powiedziałam z zażenowaniem...

- Dziewczyny musicie popracować nad celem powiedział Leo do nas i wybuchnął śmiechem razem z Charliem.
Maja ~
- Madzia pozwolimy żeby oni tak się śmiali ?!
- Co ty ! Jasne ,że nie !
Choć natrzemy ich śniegiem , co ty na to ?
- Haha te twoje pomysły...
Ale trzeba im oddać to dajemy...
Dobra ja na Charliego ty na Leo okej?
- Ok

Dobrze ,że mówiłyśmy po Polsku to pewnie nie rozumieli co my tam knujemy

Charlie ~
Razem z Leo próbowaliśmy jak najwięcej usłyszeć z rozmowy dziewczyn ale niestety nic nie rozumieliśmy...
- Leo chyba trzeba się zapisać na lekcje Polskiego...
- No chyba tak :) Szkoda ,że nie rozumiemy co dziewczyny tam mówią ale na pewno coś tam knują.
- To jest pewne, puściłem do niego oczko.
- Podejdźmy bliżej może coś zrozumiemy
- Dobry pomysł !

Madzia~
Chłopaki akurat szli do nas ,więc przyszedł czas na realizacje planu
- Majka szybko bież śnieg i biegnij za Charliem a ja za Leo
- Dobra

Maja ~
Wzięłam śnieg i ruszyłam biegiem w stronę Charliego...
- I tak cię złapie ! Krzyknęłam do niego
- To się okaże , powiedziałem ze śmiechem i obróciłem głowę w stronę Mai
- Okaże się już za chwilę bo przed tobą jest drzewo !
- Co?
Przekręciłem głowę na przód i zacząłem hamować bo w nie wielkiej odległości ode mnie było drzewo...
Szkoda ,że był lód bo w takich warunkach nie było tak łatwo za hamować.
- Wykorzystałam moment ,że Charlie zaczął zwalniać i przyspieszyłam złapałam go za rękę, przyciągnęłam go do siebie i zaczęłam go nacierać śniegiem...
I jak będziesz się dalej śmiać ? powiedziałam śmiejąc się sama.
- Dobra Maja przestań już nie będę , wybuchłem śmiechem.
- No dobra nich ci będzie... sama nie przestawałam się śmiać

Leo ~
- Madzia ty wiesz ,że mnie nie złapiesz? xD
- A to się okaże...
Ale nie spodziewałam się ,że tak szybko biegasz hehe
- No widzisz, zacząłem się śmiać

Madzia ~
Ciężko było dogonić Leo ale kiedy już go prawie  miałam to kuźwa ten głupi lód ;p
Po prostu nie wieżę akurat kiedy prawie go miałam to wszedł w zakręt a tam chodnik był pokryty lodem on jakoś wyrobił ale mi już się niestety nie udało ... I wpadłam w zaspę śniegu.
- Madzia wszytko ok ? powiedział zatroskanie Leo ale widać było ,że ledwo powstrzymuję się od śmiechu.
- Wyszłam z tej zaspy i mu odpowiedziałam...
Tak jest dobrze
- No widzisz pokarało za to ,że chciałaś mnie natrzeć śniegiem ,wtedy już nie wytrzymałem i wybuchłem śmiechem.
- Ha...ha... Bardzo śmieszne, powiedziałam to i na złość wytrzepałam mu rękawice na głowie które były całe w śniegu...

Maja ~
Szukałam wzrokiem Charliego ,bo widziałam ,że mi uciekał...
Nie umiałam go znaleźć... W pewnym momencie usłyszałam tylko one ,two,three
A potem dostałam wielkim kawałem lodu po twarzy...
- Nie ! Co ja zrobiłem !
Maja nic ci nie jest ? Maja ? Halooo... Maju
Nie odpowiedziała mi... Od razu zawołałem Leo i Madzie
- Co się stało zapytała Madzia ?!
- No bo śnieżka ,którą chciałem rzucić w Maje ,zamieniła się w wielki kawałem lodu w locie i Maja dostała nią w twarz...
Jest nie przytomna nie wiem co się dzieje... Jest tu gdzieś nie daleko szpital? Trzeba ją tam zabrać, krzyknąłem cały zapłakany.
- Jest jakieś 400 m stąd - odpowiedziała z dezorientowaniem Madzia
- To biegnijmy tam -krzyknął Leo
Razem z Charliem wzięliśmy Maje i ruszyliśmy ku wyjściu z parku.
Dobrze ,że Madzia znała drogę i wiedziała jak tam dojść by było szybciej.

Madzia ~
Co tu się w ogóle stało ?! Mam nadzieję ,że nic jej nie jest... Zaczęłam płakać, bo boję się o przyjaciółkę
- Nie płacz... Na pewno będzie okej - Leo mnie mocno przytulił : widać było ,że też był zaskoczony.
- Mam taką nadzieję...

10 minut później w szpitalu ~
- Dzień dobry co się stało?
- Dostała lodem w twarz i jest nie przytomna
-Dobrze proszę wejść na salę i proszę zadzwonić po jej rodziców
- Dobrze to ja zadzwonię do jej mamy - powiedziałam

30 minut później ~
Charlie ~
Mam nadzieję ,że nic jej nie jest...
Po chwili podszedł do mnie lekarz a ja się zapytałem co z Mają.
- Za chwilę powinna się wybudzić i nie jest to nic poważnego.
- Ojej jaka ulga to bardzo dobrze...
Od razu się ucieszyłem i podszedłem do rodziców Mai...
- Dzień dobry -powiedziałem nie śmiało
- Dzień dobry... czy my się znamy ? zapytała mnie mama Mai
- Jestem Charlie Lenehan z Bars and Melody...
- A czyli z wami była na spacerze moja córka tak?
- No tak ,ale naprawdę nie chciałem jej nic zrobić ...
-Dobrze to była tylko zabawa tak...? I tak najważniejsze jest to ,że Maja dzięki wam przez ostatnie tygodnie jest szczęśliwa.
- Ojej to się naprawdę cieszę ,że sprawiamy ,że Maja jest szczęśliwa.
- My też się cieszymy ,że są takie osoby jak wy i potrafią wywołać uśmiech na twarzy Mai...
- Bardzo mi milo - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem
- Dobrze my pójdziemy zobaczyć co u niej ... naprawdę miło było cię poznać.
-Dobrze... I państwa również...
Powiedziałem : i poszedłem w kierunku Madzi i Leo

Leo ~
Ciekawe czy z Mają wszystko okej ... nie wyglądała za dobrze jak ją nieśliśmy
- Charlie ! i co z Mają ?
-Lekarz powiedział, że to nic poważnego a jej rodzice właśnie do niej poszli.
Usłyszała to też Madzia od razu wstała i przytuliła się do mnie i Charliego
- Jak ja się cieszę ,że to nic poważnego -powiedziałam z ulgą w głosie
- Ja też... I co nie mówiłem ,że będzie dobrze?!- powiedziałem
-No miałeś rację - powiedziałam wesoło
- To co może chodźmy do niej ?- zaproponowałem
- Dobry pomysł! - Madzia i Charlie powiedzieli chórkiem

Jak powiedziałem tak zrobiliśmy...Poszliśmy do Mai aby zobaczyć co u nie.

Madzia ~
Weszliśmy do sali w której była Maja i od razu za uwarzyłam ,że się obudziła.
- Cześć Maja... Jak się czujesz ? - zapytałam
- Już lepiej ... Myślę ,że za kilka godzin powinnam być już w domu
- No to super ! Dobrze ,że nic poważnego ci się nie stało ...- powiedział Leo
- Tak się cieszę ,że nic ci nie jest... Naprawdę cię przepraszam... Nie chciałem ci nic zrobić...- powiedział Charlie
- Nie no... nic się nie stało naprawdę...

Przez następne 2 godziny jeszcze rozmawialiśmy z Mają a potem gdy Maja mogła już opuścić szpital wymieniliśmy się z nimi numerami telefonu a potem pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w swoje strony...

Charlie ~
- Dobrze ,że już po wszystkim... Dasz mi potem numery dziewczyn bo ja zostawiłem telefon w hotelu ...
- No pewnie ,że ci podam odpowiedział mi Leo

Gdy doszliśmy do hotelu to spojrzałem na telefon a tam 6 nieodebranych  połączeń od Claudii...
Od razu do niej oddzwoniłem a ona szybko odebrała: zaczęła krzyczeć do słuchawki:
- Czemu nie odbierałeś ? Ja rozumiem ,że ty masz inne zajęcia ale czasem mógł być odebrać ode mnie telefon...!
- A może tak cześć kochanie ? albo witaj ...?
- żadne cześć! Ja tu do ciebie dzwonie pół dnia a ty tak po prostu nie odbierasz ?!
- A wiesz co ?!
- No co ?
- Nie odbierałem bo byłem na spacerze z Leo, Madzią i Mają
- Co?! Jaką Madzią ?! jaką Mają ?! CO!!!
- No tak... z takimi dwiema super Bambino... I co masz z tym problem ,że spędzam czas z fankami?
- Tak mam z tym problem ! Gdyż to ja jestem twoją dziewczyną a nie one...!





Łał to już 600 wyświetleń !!! Dziękujemy wam bardzo !!! To dzięki wam mamy siłę do dalszego pisanie 
Dziękujemy ! Kolejny post już niebawem i pojawi się nowa postać :)












































niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 3 '' To rzeczywistość

I w tedy do kawiarni...

Weszła nasza koleżanka Ala
Widać ,że nas zobaczyła bo szła w naszym kierunku...
Ala ~
Cześć dziewczyny powiedziała
- Cześć odpowiedziałyśmy chórkiem
Madzia ~
Dosiądziesz się do nas? zapytałam
Ala ~
Jasne czemu nie ,i tak przyszłam sama
Zamówiłam sobie gorącą czekoladę i szarlotkę z gałką lodów.
Maja ~
Madzia to masz jakiś pomysł ?
- Niestety nie ,ale na pewno coś wymyślimy jest jeszcze trochę czasu.
Leo ~
Mieliśmy duże opóźnienie ,do hotelu w Gliwicach dotarliśmy dopiero o 17:00.
O 18 postanowiliśmy wyjść na miasto.
Pochodziliśmy trochę po Gliwicach.
Podczas drogi spotkaliśmy kilka wspaniałych Bambino które jak nas zobaczyły to chyba nie dowierzały własnym oczom ,pewnie zadawały sobie pytanie co my tu robi? Ale nas się o to nie pytały.
Zrobiły sobie z nami zdjęcia ,daliśmy kilka autografów na rękach ,bluzkach, czole nawet na torebkach.
Na koniec dzisiejszego dnia postanowiliśmy pójść do kawiarenki.
Maja ~
Może już idziemy co wy na to ?
Madzia ~
W sumie skoro już skończyłyśmy to poco mamy miejsce zajmować.
Wyszliśmy już z kawiarni  ,zrobiło się zimno więc założyłyśmy bluzy.
Ala ~
Dziewczyny ja już muszę iść bo za 10 minut mam busa a do przystanku jest kawałek drogi.
Maja ~
Aha no okej to do zobaczenia.

Przytuliłyśmy się do siebie na pożegnanie i poszłyśmy w swoje strony.
Madzia ~
Maja to masz jakiś pomysł jak ich namówić?
- Niestety nie

Podczas gdy gadaliśmy z Mają o zbliżającym się koncercie...
Potknęłam się o wyrastający korzeń i wpadłam na jakiegoś chłopaka
Maja stała obok i się śmiała...
Ja szybko się pozbierałam ,wstałam i powiedziałam...
Jejku bardzo przepraszam nie wiem gdzie ja mam głowę!
Jednak nic mi nie odpowiedział...
Skierowałam wzrok na jego twarz...
Nie no nie wierzę Leo !!!!?
Zaczęłam przepraszać jeszcze raz ale tym razem po Angielsku.
On popatrzył się na mnie i szeroko się uśmiechnął
- Nic się nie stało... odpowiedział
- Nie wierzę ,że was widzę co wy tu robicie ?
-Maja dołączyła do pytanie
Madzia ~
Myślałam ,że macie przyjechać dopiero w marcu na koncert ? A tu proszę spotykamy was i to jeszcze w Gliwicach !!! Po prostu w to nie wierzę !!!
Leo ~
To uwierz powiedział ironicznie
Przyjechaliśmy do Polski wcześniej bo chcieliśmy trochę pozwiedzać , dowiedzieliśmy się też ,że jest tu mnóstwo Bambino.
Maja ~
Przerwałam mu w środku zdania...
Nom jest tu naprawdę dużo Bambino...
My jesteśmy jednymi z nich , szeroko się uśmiechnęłam
Madzia ~
No dokładnie !
Bardzo chcieliśmy pojechać na wasz koncert.
Charlie ~
To jaka jest przeszkoda ,że nie pojedziecie ? Nie ma już biletów ?
Maja ~
Nie są jeszcze ! Ale nasi rodzice nie chcą się zgodzić.
A nam tak na tym zależało ,żeby was zobaczyć i posłuchać jak śpiewacie.
A teraz was spotykamy i to jeszcze koło naszej ulubionej kawiarni,
To więcej niż spełnienie marzeń !
Leo ~
Cieszymy się ,że mogliśmy spełnić wasze marzenia
Madzia ~
Mogła bym was prosić o autografy ? I zrobilibyście sobie zemną zdjęcie ?
Charlie ~
Jasne !
Maja ~
I zemną też !
Leo ~
Nie ma problemu !
Madzia ~
Leo mogę cię przytulić ?
- Jasna! No choć do mnie
 rozłożył ramiona szeroko a ja się w niego w tuliłam , zaczął się lekko kołysać ze mną w ramionach
- jak masz na imię zapytał ?
- Madzia odpowiedziałam
- Piękne imię
-Po moim  policzku spłynęła łza
on odsunął się ode mnie i zapytał...
- Czemu płaczesz ? Nie cieszysz się że mnie widzisz ? Otarł moją łzę
- Żartujesz ?! To najlepszy dzień w moim życiu ! Nigdy nie sądziłam ,że was spotkam a tym bardziej ,że będę mogła was przytulić.
To są łzy szczęścia.
Maja ~
-popłakałam się ze szczęścia.
Podszedł do mnie Charlie i objął mnie mocno...
No już nie płacz powiedział miłym głosem...
-Nie mogę się powstrzymać. Nie potrafię uwierzyć ,że was spotkałam.
- No widzisz a jednak zaśmiał się po cichu.
A ty jak masz na imię zapytał ?
- Maja
- Też cudne imię
- Dziękuję ci bardzo aż się trochę zarumieniłam.
Madzia ~
Kiedy w końcu oderwałam się od Leo powiedziałam :
Chciała bym by ta chwila trwała wiecznie ale niestety musimy już iść z Mają.
Maja ~ 
Nom niestety posmutniałam na twarzy i po chwili dodałam :
I już się zimno robi ...
Madzia ~
Nom już coraz chłodniej się robi.
W tedy podszedł do mnie Leo...
I zdjął z głowy czapkę i założył na moją głowę .
Nogi się pode mną ugięły.
Jejku Leo dziękuje ci bardzo! Ale nie musisz mi dawać swojej czapki ,tobie będzie zimno
- Spokojnie poradzę sobie puścił do mnie oczko.
Charlie ~
Maju tobie też jest pewnie zimno ?
Odwinąłem szalik ze swojej szyi i obwinąłem go wokół szyi Mai.
- Jejku Charlie dziękuję ci bardzo ! To będzie pamiątka do końca życia !
Ale nie będzie tobie zimno ?
- Spokojnie poradzę sobie :)
Madzia ~
Mogę was jeszcze prosić o autografy na torebce ?
Leo i Charlie ~
Nie ma problemu !
Podpisaliśmy już torebkę Madzi.
Maja ty byś też pewnie chciała?
- Co to za pytanie ? Oczywiście ,że chcę !
Gdy już podpisaliśmy torebki dziewczyn przytuliłyśmy je na pożegnanie i musiały już niestety iść.
Naprawdę je polubiłyśmy ! Wydają się być naprawdę sympatyczne.
Mamy nadzieje ,że spotkamy je jeszcze.
Charlie ~
Obróciłem się jeszcze na chwilę za siebie...
I widać było ,że dziewczyny coś to siebie mówią i aż prawie podskakują z radości.
Cieszę się ,że mogłem wywołać uśmiech na ich twarzach powiedziałem do Leo...
- No ja tam samo :)
- A to idziemy jeszcze do tej kawiarni zapytałem Leo ?
- W sumie to już trochę późno może dzisiaj już wróćmy do hotelu?
- Nom i ja jestem jeszcze zmęczony po tej podróży.
- No ja tak samo.

Udaliśmy się w stronę hotelu.

Madzia ~
Maja ty wiesz w ogóle co się przed chwilą stało ???
Ja po prostu w to nie wierzę !
- No ja tam samo ! I jeszcze mam szalik od Charliego !!!
- A ja czapkę od Leo !
-To będziemy się wymieniać co jakiś czas zaśmiałam się
- Nom odpowiedziałam Mai
Ej Maja!
- Tak? 
- Jak myślisz, oni nas zapamiętają?
Ciekawe czy nas wogóle polubili? 
- Myślę, że polubć to nas polubili... 
W końcu tobie Leo dał czapkę a mi Charlie szalik.
- No fakt 
Ale mam nadzieję, że jeszcze uda nam się ich posłuchać na koncercie...
- No ja też
Madzia ~
Po chwili rozmowy pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domu...

10 minut później...~
- Madzia gdzie ty byłaś powiedziała do mnie mama?
- Mówiłam ci ,że idę z Mają do kawiarni.
- Ah no tak zapomniałam...
Madzia a tak właściwie to skąd ty masz tę czapkę?
- Pewnie i tak cię to nie obchodzi...
Jak nigdy nie chciałaś bym mogła pojechać na ich koncert i spełnić swoje marzenia...
- Czyli Bars and Melody tak ?
- Brawo...!
Pamiętasz jak się nazywa zespół którego słucha twoja córka.
- No a jak miała bym nie wiedzieć?
- Pytasz się jak , to chociaż powiedz jak mają na imię ?
- Yyyy...
- No właśnie...

Rzuciłam tą czapkę na ziemie i pobiegłam ze łzami w oczach do swojego pokoju...
Jestem załamana ...!
Czemu moja mama nie pozwala mi jechać ? Kuźwa czemu !?
Maja ~
- Hej mamo już jestem!- powiedziałam zapłakana.
- Hej... Czemu płaczesz ?
- Popatrz mam szalik Charliego !
- Jakiego znowu Charliego?
- Ja rozumiem ,że nie chcesz mnie puścić na koncert , ale jak ci mówię o moim ukochanym zespole to mogła byś czasem posłuchać. Moja radość przemieniła się w złość.
- No ... ale...
- Wiedziałam ,że nie interesują cię moje marzenia ani upodobani...
- Ale... Maja...  Jak to mnie nie interesują ?
- No tak !
Jak by cię interesowały to teraz miała bym już kupiony bilet na ich koncert i pociąg do Katowic...
- Yyyy...
- No właśnie ...

Uciekłam cała zapłakana do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Czemu moja mama jest taka okropna ?
Czemu nie pozwala mi spełnić moich marzeń?

Następnego dnia ~

Mama Madzi ~
- Hej Madzia
- Cześć Mamo
Znowu przyszłaś mi wmawiać jak to na tych koncertach jest niebezpiecznie...?
-Nie...
Rozmawiałam z mamą Mai ...
I postanowiłyśmy ... Pozwolić wam jechać na ten koncert pod warunkiem ,że same sobie kupicie bilety i będziecie dzwonić co jakiś czas.
- Na prawdę ??! Nie wierzę !!!
- To uwierz Kochanie... A i chłopcy mają na imię Leo i Charlie.
Madzia ~
Mama wyszła z pokoju a ja zaczęłam płakać ze szczęścia i od razu zadzwoniłam do Mai !

-Hej Maja !
-Cześć Madzia ! Boże jedziemy na koncert ! Madzia rozumiesz !? Możemy jechać na koncert !
-Właśnie miałam ci ta samą informacje powiedzieć zachichotałam.
Właśnie sama w to nie wierzę... To co o której idziemy po bilety ?
- Może o 15 ?
- Spoko idealnie !
- Dobra ja kończę bo już 12 a jeszcze muszę umyć włosy.
- Okej to papa.

Maja ~
Skończyłam rozmawiać z Madzia i zaczęłam się zastanawiać...
Ciekawe co teraz robią chłopcy ?

Leo ~
Dość długo myślałem o tych dwóch dziewczynach co spotkaliśmy ostatnio...
Wydawały się takie miłe i sympatyczne widać było ,że to przyjaciółki.
Mam nadzieje ,że jeszcze je spotkamy...
Chwilę ! Może dzisiaj znowu wyjdziemy na miasto ? Poco mamy siedzieć bez czynnie w hotelu zapytam się Charliego co on sądzi o tym pomyśle ?

- Charlie ? Pójdziemy dzisiaj znowu na miasto ?
- A poco znowu na miasto?
- Może uda nam się spotkać jakieś Bambino ? Na przykład te dwie co ostatnio, szeroko się uśmiechnąłem
- Yyy ... może ...
- Nie może tylko tak !
No to idziemy ?
- No okej w sumie spoko pomysł !
To może o 15:30 na tym rynku nie wiem zbytnio gdzie to ale podobno jest tam ładnie.
- No okej , wybuchłem śmiechem
- Dobra to ja lecę jeszcze się przebrać i zaraz będę
- Ok a ja może zrobię spam na snapie to się pewnie Bambino ucieszą :)
- Świetny pomysł , puściłem mu oczko i poszedłem się w końcu przebrać.

Godzina 14:55 ~
Maja ~
- Mamo wychodzę ! Idę z Madzią po bilety !
- Okej ! Tylko nie wróć za późno !
- Dobra postaram się !

Wyszłam i szybko pobiegłam na rynek bo już była prawie 15.

Madzia ~
Właśnie doszłam na rynek i zobaczyłam Maję stojącą pod Empikiem.
- Cześć Maja !
- Hejo ! Jejku jestem taka szczęśliwa !
- Ja też ! Ale nadal nie umiem w to uwierzyć !
-Ja tak samo !

Po chwili rozmowy w końcu weszłyśmy do Empiku.
- Dzień dobry ! powiedziałyśmy chórkiem.
- Dzień dobry ! W czym mogę pomóc ?
- Chciałybyśmy kupić dwa bilety na Young Stars on Tour do Katowic.
- Już chwileczkę sprawdzę tylko czy jeszcze są.
- Oczywiście

5 minut później ~
- Niestety mam przykrą wiadomość ...
Akurat bilety do Katowic skończyły się wczoraj ...
- Ale ... ale... jak to jest możliwe ? Co za pech !
No dobrze to do widzenia
- Do widzenia

Madzia ~
Gdy wychodziłyśmy widziałam ,że Mai zaczęły napływać łzy do oczu.
Starałam się nie rozpłakać ale nie dałam rady... To było silniejsze ode mnie.

Po chwili już płakałyśmy obie...
Poszłyśmy usiąść na najbliższej ławce.
- Maja ! Takiego pecha jak my mamy to chyba nikt nie ma !
- No ! I co teraz ? Znowu się wszystko sypie , a miało być tak pięknie !
-Nom .
Może pójdźmy do skateparku ? Zawsze chociaż trochę poprawiał nam humor ?
- W sumie co nam szkodzi i tak to już wszystko bez znaczenia ! Ale nie mamy na czym jeździć ?
- Trudno chociaż sobie posiedzimy na rampach.
- No ok to chodźmy.

Podczas drogi płakałyśmy coraz bardziej po kilku minutach byłyśmy już na miejscu...

Maja ~
Gdy byłyśmy już na miejscu to wspięłyśmy się na jedną z ramp i dalej się rozżalałyśmy.
- I co teraz zrobimy ? spytałam Madzie
- Nie mam bladego pojęcia...
A może akurat ktoś będzie sprzedawał bilety do Katowic ?
- Miejmy nadzieje bo tylko taka opcja nam pozostaje.

Charlie ~
Po kilku minutach szukania udało nam się znaleźć rynek.
Rzeczywiście jest bardzo ładny !
- To co teraz robimy Leo ?
- Sam nie wiem...
A może pójdziemy na lodowisko ?
-Szczerze to jakoś nie mam ochoty.
Wolał bym pójść do skate parku... Kurde mogliśmy pomyśleć o tym wcześniej to byśmy wzięli deski.
- No... Ale już trudno.
A może dzisiaj obczaimy gdzie jest i jutro pójdziemy to już będzie go łatwiej znaleźć.
- W sumie czemu no to chodźmy!

5 minut później ~
Maja ~
Podczas gdy tak gadałyśmy z Madzią zauważyłam ,że do skate parku weszły dwie osoby o znanej mi sylwetce...
Tak to nie był sen !!! To znowu oni to znowu Charlie i Leo... Otarłam łzy z oczu i dość mocno szturchnęłam Madzie ,żeby ona też ich zobaczyła.

Leo ~
Jest ! udało nam się znaleźć skate park...
Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy dwie dziewczyny płaczące na jednej z ramp.
Złapałem Charliego za ramię i lekko potrząsnąłem...
- Charlie to są te dziewczyny co spotkaliśmy ostatnio ?
- Raczej tak bo jedna ma taki sam szalik który dałem jednej z tych dziewczyn dałem go Mai.
- A druga ma taką czapkę co dałem jednej z nich to była Madzia...
To na 100 % one...

Postanowiliśmy do nich podejść...
- Dlaczego płaczecie ? Na ich twarzach było widać wolno pojawiający się uśmiech i po wyrazie twarzy było widać nie dowierzanie , pewnie znowu nie dowierzają ,że nas widzą

Maja~
- Znowu was spotykamy ! A raczej to wy nas cicho zachichotałam.
Ale szczęście was znowu  zobaczyć !

Leo ~
Nam też jest miło was znowu widzieć
- Ale powiedzcie nam...
Dlaczego płaczecie ?
- Bo dopiero co rodzice pozwolili nam jechać na wasz koncert i akurat skończyły się wszystkie bilety... ponownie do naszych oczu na płynęły oczy po mimo szczęścia ,że znowu zobaczyliśmy chłopców.

Charlie ~
- Nie płacz... Powiedziałem do Mai , podszedłem do niej i mocno ją przytuliłem.

- Ty też nie możesz płakać powiedział Leo do Madzi i mocno ją do siebie przytulił.

Maja ~
- Jak mamy nie płakać jak straciłyśmy szansę żeby pojechać na wasz koncert.
W ogóle jest nam dalej ciężko uwierzyć ,że was spotkałyśmy i to już dwa razy !
Ale i tak bardzo chciałyśmy pojechać na wasz koncert ! powiedziałam zapłakana.

Charlie ~
Zrobiło mi się bardzo miło słuchając tych różnych rzeczy co Maja o nas mówiła...
Natomiast było mi przykro ,że nie mogą jechać na nasz koncert.
Zacząłem rozmyślać jak by tu pomóc dziewczynom i nareszcie wpadłem...
Przypomniało mi się ,że mamy kilka zapasowych biletów ! Od razu powiedziałem ten pomysł dziewczyną !
- Wiecie bo my mamy kilka zapasowych biletów i myślę ,że moglibyśmy je wam dać.

Leo ~
Charlie jesteś genialny !
Totalnie zapomniałem ,że przecież mamy kilka zapasowych biletów !
- Oczywiście ,że możemy je wam dać!
- Naprawdę !!! - Powiedziały Madzia i Maja w tym samym momencie.
- No tak i w sumie mamy dwa bilety przy sobie więc...
możemy je wam dać teraz... :)

Madzia ~
- Jejku naprawdę w to nie wierzę ! Wy już tyle dla nas zrobiliście ! Naprawdę bardzo wam dziękujemy !
- Ja tam samo ! powiedziała Maja.
- Dziewczyny to uwierzcie " To nie sen tylko rzeczywistość " powiedział ucieszony Leo.

Leo ~
Proszę macie te bilety i uśmiech na twarzach :)
- Jejku naprawdę bardzo wam dziękujemy ! przytuliłyśmy obydwu a oni odwzajemnili gest.
- Chciałybyście iść z nami na spacer po parku ? Teraz jeszcze jest tak pięknie bo śnieg trochę popadał.
- No pewnie ,że chcemy iść ! - znowu odpowiedziałyśmy chórkiem.







No i jest już 3 rozdział !!!
Kolejny już niebawem i chciałyśmy wam bardzo podziękować za 270 wyświetleń !!!
Więc na dzisiaj to tyle dziękujemy i zapraszamy do czytania dalszego przebiegu historii.

sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 2 ' To nie sen

Leo ~
Wstałem dość wcześnie bo nie daje mi spokoju myśl o tym by pojechać do Polski wcześniej.
Bardzo chciał bym zwiedzić Gliwice...
Ale czy Charlie się zgodzi ?
Muszę z nim pogadać...
Charlie ~
Spałem dziś krótko , ponieważ zbudził mnie telefon.
Szybko wstałem i zobaczyłem kto dzwoni...
Patrzę na wyświetlacz i okazuje się ,że to Leo,
Nacisnąłem zieloną słuchawkę i odebrałem ...
Leo: cześć Charlie
Charlie: cześć
Jest jakaś ważna sprawa ,że tak wcześnie mnie budzisz?
Leo: wcześnie ? ( spojrzałem na zegarek 7:00) o kurde sorry Charlie ,ale pewna myśl nie daje mi spokoju i po prostu musiałem do ciebie zadzwonić
Charlie: nie no dobra spoko. To o co chodzi?
Leo: wolał bym pogadać z tobą o tym w cztery oczy.
Charlie: no dobra
Leo: moglibyśmy się dzisiaj spotkać?
Charlie: w sumie dzisiaj może być
To o której?
Leo: Skoro już nie śpimy to może o 12:00? xD
Charlie: OK. To możesz przyjechać do mnie
Leo: OK. No to do zobaczenia pa
Charlie: Pa

Charlie ~
Eee już mi się nie opłaca kłaść spać dalej bo i tak nie zasnę.
Lepiej zacznę się przygotowywać do wizyty Leo bo skoro nie chciał mi powiedzieć przez telefon to to musi być coś ważnego.
Szybko wstałem z łóżka ,poszedłem zjeść śniadanie i przywitać się z mamą
Leo ~
No to czas się zbierać do Charliego,
zszedłem na dół ale niestety nikogo nie było pewnie dlatego bo jest taka wczesna godzina.
Zjadłem śniadanie ,pobiegłem na górę szybko się ubrałem ,umyłem zęby i po mimo wczesnej pory
postanowiłem wziąć deskę i pojechać do skateparku.
Podczas drogi zauważyłem jakąś dziewczynkę która była na spacerze z psem
dziwnie się na mnie patrzyła ,nie wiedziałem za bardzo jak mam się zachować
ale postanowiłem się zatrzymać.
Podszedłem do niej ,żeby nie pomyślała ,że się narzucam czy coś to powiedziałem...
Ale masz ładnego pieska :)
A ona odpowiedziała:
Dziękuję i lekko się zarumieniła.
Postanowiłem się przedstawić:
Jestem Leo a ty ?
Ona aż się wyprostowała z wrażenia:
Ten Leo ? Z Bars & Melody ?
No na to wygląda odpowiedziałem jej z lekkim chichotem :)
Ona zaczęła mówić właśnie cię kojarzyłam a kiedy w końcu cię rozpoznałam to jakoś głupio było mi podejść do ciebie i zagadać.
Dlaczego? Zapytałem ze zdziwieniem
A sama nie wiem odpowiedziała z nie wielkim zaangażowaniem.

Rozmawialiśmy prawie godzinę i stwierdziłem ,że już muszę iść.
Powiedziałem jej to ona trochę ze smutniała , ale zrobiła sobie zemną zdjęcie i wtuliła się we  mnie na pożegnanie.
Położyłem dekę na ziemi i ruszyłem...
W tedy jej pies zerwał się ze smyczy i zaczął za mną biec.
Nie wiedziałem co mam zrobić
Wymyśliłem w końcu żeby zawrócić żeby ta dziewczynka zdążyła go złapać
Kiedy już zawróciłem ,jechałem dość szybko ,w końcu musiałem jechać szybko aby ten pies mnie nie dogonił.
Podczas gdy obróciłem się aby zobaczyć w jakiej odległości znajduję się od psa
Nie wiem jak to się stało ale wjechałem na żwir , jechałem po nim kawałek kiedy na drodze pojawił się większy kamyk.
Najechałem na niego przypadkowo ,deska się zatrzymała a ja poleciałem na żwir.
Zanim zdążyłem się pozbierać dobiegł do mnie ten pies i zaczął szarpać mnie za nogawkę.
Na szczęście dość szybko przybiegła jego właścicielka i odciągnęła go ode mnie.
Leo bardzo cię przepraszam Charlie ( tak się nazywał ten pies ) się tak wcześniej nie zachowywał powiedziała.
Odpowiedziałem to tylko zwierze każdemu mogło się to przydarzyć.
Dobrze już naprawdę muszę iść powiedziałem jej.
No dobrze to do zobaczenia powiedziała.
Ja się uśmiechnąłem i pomachałem jej na pożegnanie.

Spojrzałem na zegarek kurde już po 10 muszę szybko wracać.
Po drodze myślałem o tym psie co mnie gonił a potem okazało się ,że nazywa się Charlie.
Sam się do siebie zaśmiałem i powiedziałem Charlie pewnie będzie się śmiał jak opowiem mu tą historie.

15 minut później ~
W końcu byłem już w domu.
Po wejściu do środka czekała na mnie mama.
Mama ~
Gdzie ty byłeś? Martwiłam się o ciebie !
Leo ~
Miałem jechać do skateparku ale do niego nie dotarłem/
Mama ~
Jak to ?
Leo ~
Oj za dużo opowiadać a mam mało czasu. Zawieziesz mnie do Charliego ?
Mama ~
Na którą ?
Leo ~
Na 12:00
Mama ~
No dobrze. To się szybko zbieraj bo to kawałek drogi i trzeba będzie zaraz wyjeżdżać.
Leo ~
OK to ja lecę się zbierać.

15 minut później ~
Leo ~ 
Mamo chodź już bo się spóźnimy
Mama ~
No już idę !
Leo ~
No nareszcie sapnął z ulgą
Mama ~
Dobra wsiadaj do auta już jedziemy.

Godzinę później ~
Charlie ~
No gdzie jest ten Leo ?
Już jest po 12... Zazwyczaj się nie spóźnia...
Ciekawe co on ma mi takiego ważnego do powiedzenia ,że nie mógł tego załatwić przez telefon...
Siedziałem tak dłuższą chwilkę gdy nagle usłyszałem dzwonek do drzwi.
To na pewno Leo pomyślałem 
Tak jak myślałem tak było.
Przed drzwiami stał podekscytowany Leo 
Leo ~
Hej Charlie
Charlie ~
No hej!
Wejdź i powiedz mi co się takiego stało ?
Leo ~
Wszedłem do środka.
Potem poszliśmy do pokoju Charliego i usiedliśmy na jego łóżku.
-a więc... Wymyśliłem ,że ...
Charlie ~
No co takiego wymyśliłeś ?
Leo ~
- Wymyśliłem ,że ...
Może pojedziemy do Polski wcześniej ?
A dokładnie do Gliwic... Bardzo chciał bym zobaczyć to miasto a wiem jak ty kochasz Polskę i tamtejsze Bambino , a właśnie w Gliwicach jest ich bardzo dużo ,
powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Charlie ~
Gdy to usłyszałem od razu pomyślałem o Claudii,
Której nie chciałem samej zostawić...
Jednak to było moje marzenie żeby pojechać do Polski.
Nie tylko dla koncertów ,ale też dla zabawy i poznania nowego miejsca.
- wiesz Leo...
Uważam ,że jest to naprawdę super pomysł!
Muszę tylko powiedzieć to Claudii i zapytać się mamy o zgodę.
Ale najbardziej boje się jak Claudia zareaguje na wiadomość ,że wcześniej wyjadę.
Leo ~
-Jestem pewien ,że nie będzie na ciebie zła... W końcu jedziesz spełnić swoje marzenia prawda ?
Charlie ~
Masz rację !
A teraz może sprawdź kiedy mamy następny lot do Polski.
Leo ~
Jak Charlie powiedział tak zrobiłem.
Wziąłem laptopa i zobaczyłem kiedy jest najbliższy lot.
Okazało się ,że jutro  o 1 nad ranem i na miejscu powinniśmy być koło 11 :00 (rano) !

Zanim kupiliśmy bilety to Charlie pobiegł zapytać się mamy czy by mógł.
Charlie ~
Mamo mam do ciebie pytanie ?
Mama ~
Jakie ?
Charlie ~
Bo ja i Leo chcieliśmy pojechać do Polski wcześniej.
Mama ~
W sumie to nie jest najgorszy pomysł. Rozumiem ,że chcieli byście poznać lepiej kraj w którym dajecie koncerty.
Charlie ~
Dziękuje ci mamo krzyknąłem!
Mama ~ 
a o której macie lot ? zapytała zaciekawiona
Charlie ~
O 1 nad ranem.
Mama ~
A kto was tam zawiezie ?
Charlie ~
Oj o tym nie pomyśleliśmy... Zaraz pogadam z Leo o tym . Czyli zgadzasz się w 100 % ?
Mama ~
Tak :)
Charlie ~
Jeszcze raz jej podziękowałem i rzuciłem się jej w ramiona a ona objęła mnie mocno , ja odwzajemniłem czynność.
No to ja lecę do Leo.
Mama ~ 
Dobrze.
Tylko przed wylotem nie zapomnij pogadać z Claudią!
Charlie ~
Tak wiem właśnie miałem do niej dzwonić .

Szybko pobiegłem do swojego pokoju gdzie czekał na mnie Leo.
- I jak możesz zapytał Leo z ciekawością ?
- Tak ! odpowiedziałem mu uradowany
- No to super to teraz dzwoń po Claudię żeby przekazać jej tą wiadomość.
- Wiem już dzwonię.

Wybrałem jej numer i zadzwoniłem...
Claudia ~
Właśnie prasowałam ubrania kiedy nagle zadzwonił telefon.
Zobaczyłam ,że to Charlie.
Bardzo się ucieszyłam i odebrałam.
Claudia: Halo
Charlie: Witaj Słonko
Claudia: Witaj odpowiedziałam z małym chichotem.
Charlie: mogła byś dzisiaj przyjechać do mnie ? Musimy porozmawiać o czymś ważnym.
Claudia: Jasne. A o której miała bym przyjechać ?
Charlie: Jak najszybciej !
Claudia: No dobra to ja się już zbieram.
Charlie: Okej ,to do zobaczenia Kochanie,powiedziałem miękkim głosem.
Claudia: nom papa

Claudia ~
O co może mu chodzić? zaczęłam mówić sama do siebie. Pewnie coś ważnego skoro przez telefon nie mógł mi tego powiedzieć ? O kurde a jak on chce mnie zostawić ? nie no nie dowiem się jeśli tam nie pojadę.
Szybko się przebrałam zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu Charliego.

5 minut później ~
Leo ~
Gdy Claudia weszła do pokoju Charliego ja od razu wyszedłem i poszedłem do ogródka by im nie przeszkadzać.

Charlie ~
-Jak się cieszę ,że cię widzę !
Powiedziałem to tuląc się do niej.
Claudia ~
- Ja też ...
To o czym chciałeś zemną porozmawiać?
Charlie ~
- A więc... Dzisiaj razem z Leo lecimy do Polski...
Claudia ~
- Co? Ale ... mieliście lecieć dopiero w marcu...
Charlie ~
- Tak wiem ...
Jednak chcemy lepiej poznać ten kraj... nie tylko z perspektywy trasy koncertowej ,ale też jako zwykli " goście" w tym kraju...
Claudia ~
- Okej ...
Charlie ~
- Jesteś na mnie zła prawda ?
Masz już mnie dosyć ?
Claudia ~
- Nie... nic z tych rzeczy... Jednak jest mi przykro ,że znowu nie będę mogła się z tobą widywać.
Przez twoje wyjazdy...
Charlie ~
Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem bardzo mocno ,dałem jej buziaka w czoło.
- nie przejmuj się... Nawet nie zauważysz kiedy wyjedziemy i wrócimy.
Claudia ~
- No dobrze ... a teraz muszę już lecieć bo mam dużo do zrobienia w domu.
Baw się dobrze !
Spełnij swoje marzenia...
Charlie ~
- Odprowadziłem ją do drzwi , w tedy nasze usta złączyły się ostatni raz przed wyjazdem , wtedy szepnąłem Kocham cię.
Claudia ~
- Ja ciebie też...
Charlie ~
Widziałem tylko jak odchodzi i ociera ręką łzy spływające jej po policzkach.
Zrobiło mi się przykro , ale od razu pomyślałem sobie ,że robię to po to by spełnić swoje marzenia.
- Leo ! Leo gdzie jesteś ? Już załatwiłem to co miałem załatwić...
Zamawiamy te bilety.
Leo~
- Okej... i jak to przyjęła?
Charlie ~
- No widać było ,że jest jej przykro ,ale to zaakceptowała ,więc kupujemy te bilety!
Leo ~
- No dobra...
Kupiliśmy bilety i od razu wydrukowaliśmy.
Ja zadzwoniłem do mamy  żaby mnie spakowała ,bo ja bym na pewno czegoś zapomniał.
Charlie ~
- Tylko kto nas zawiezie na lotnisko ?
-Leo bez wahania od powiedział :
Rozmawiałem z mamą i powiedziała ,że po nas przyjedzie i nas tam zawiezie.
- To super! odpowiedziałem mu uradowany.
Pomożesz mi się pakować ?
- Pewnie !
Podczas pakowania opowiedziałem mu tą historię która mi się przytrafiła podczas drogi do skateparku.
Widać było ,że mu się spodobała bo strasznie się śmiał.

Natomiast w tym czasie w Gliwicach ( godzina 13:00) ~
Maja ~
Dzisiaj nie dam rady się spotkać z Madzią...Nie ma szans !
Madzia~
Słuchałam muzyki ,gdy patrzę na telefon a tam SMS od Mai:
OD MAI :
- Niestety dziś nie dam rady się spotkać... Może jutro koło 19 ?
DO MAI :
No pewnie ,że tak ! Tak prawdę mówiąc to ja dzisiaj też za bardzo nie mogę...
OD MAI :
No widzisz hehe. To co jutro o 19 w kawiarence tak ?
DO MAI :
Dokładnie ! To do zobaczenia jutro papa :*
OD MAI :
Papa :*

W domu Charliego ( godzina 21.00) ~
Leo ~ 
- Charlie może obejrzymy jaki film ?
Bo iść spać nam się już nie opłaca bo niedługo będziemy musieli się zbierać na lotnisko.
-Masz rację ! To co jaki film proponujesz ?
-Może " Szybcy i ściekli " ?
- Okej super pomysł ! odpowiedział mi Charli

Następny dzień Gliwice (godzina 18:50) ~
Maja ~
- Mamo wychodzę do kawiarenki jeszcze nie wiem o której będę !
Wyszłam i trzasnęłam drzwiami nie słysząc do odpowiedziała mama.

10 minut później w kawiarence ~
Madzia ~
- Cześć Maja !
Przytuliłyśmy się i zajęliśmy miejsce przy wolnym stoliku.
Maja ~
- Hej! I co udało ci się namówić rodziców?
- niestety nie ... Ale my musimy tam pojechać !
-Masz racje ! odpowiedziała mi Maja
Tego nie możemy sobie odpuścić !
- Dokładnie ! krzyknęłam tak głośno ,że ludzi którzy siedzieli niedaleko zwrócili wzrok na nas.

I w tedy podeszła do nas kelnerka i zapytała się co byśmy chciały zamówić ?
Madzia ~
Ja poproszę to co zawsze ( czyli gorącą czekoladę z bitą śmietaną i do tego ciastko cytrynowe )
Maja ~
Ja poproszę to samo i lekko się uśmiechnęłam.
Kelnerka ~
- Oczywiście zaraz podam wasze zamówienia.
Madzia ~
Dziękujemy.

Kelnerka odeszła a my wróciłyśmy do rozmowy.
I w tedy do kawiarni ...






Kto wejdzie do kawiarni ?
Tego możecie się tylko domyślać a prawidłową odpowiedź znajdziecie w następnym rozdziale.
Zapraszamy ! 

















piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 1 'Przemyślenia przed koncertem i początek historii

Więc zaczynamy początek całej historii Mamy nadzieje że wam się spodoba  :)

3 miesiące przed koncertem w Polsce...
Przemyślenia Charliego Lenehana ~ 
Kolejny koncert , kolejny raz w Polsce, bardzo się cieszę ,że mogę znowu wrócić do Polski w końcu to taki piękny kraj! Ale będę tęsknić za Claudią ( moja dziewczyna) za całą moją rodziną. Jednak wiem ,że dam radę. Bambino dają mi siłę by wyjść na scenę ,zaśpiewać najlepiej jak potrafię i sprawić żeby na ich twarzach pojawił się uśmiech tak jak one sprawiają ,że na mojej twarzy też się pojawia :). Bardzo się cieszę ,że mamy tyle Polskich fanek i fanów. Może nie wszyscy to dostrzegają ale ja jak i Leo też miewamy stresy przed koncertem. Ja często się martwię ,że głos mi zadrga i zafałszuję ,pomylę słowa lub zapomnę ale z drugiej strony jak bym zapomniał słów to na pewno Bambino by mi pomogły w zaśpiewaniu bo teksty naszych utworów znają naprawdę dobrze. Bardzo się cieszę ,że jade w trasę ale bywa też ciężko , pomimo tego wiem ,że dam radę i razem z Polskimi Bambino będziemy się super bawić!!!

Przemyślenia Leondra Devriesa ~
Tylko 3 miesiące i jadę do Polski...Nie wierzę ,że znowu mogę tam pojechać do tego pięknego kraju ,że będę mógł spotkać się z tymi wspaniałymi Polskimi Bambino ,że będę mógł je znowu przytulić, dać buziaka w policzek ,porozmawiać ,zrobić zdjęcie i...zaśpiewać specjalnie dla nich... niestety muszę czekać jeszcze te 3 miesiące...
A może zadzwonię do Charliego i pojedziemy tam wcześniej...
Może do Gliwic bo słyszałem ,że jest tam masę Bambino i że jest to naprawdę ładne miasto.
Myślę ,że Charlie się zgodzi bo wiem ,że kocha Polskę tak samo jak ja ,tylko nie wiem czy będzie chciał tak wcześnie zostawić Claudię w domu i jechać ze mną do tego wspaniałego miasta...

Początek historii ~  
Madzia~
Koncert coraz bliżej niby to jeszcze 3 miesiące ale ja myślę ,że to mało czasu, biletu wciąż nie mam ani zgody od rodziców, muszę coś wymyślić przecież to takie dla mnie ważne.
Napiszę do Mai może ona jakoś przekonała rodziców
Maja ~
Kurde co muszę zrobić żeby pojechać ,przecież nie jestem już dzieckiem umiem sobie sama poradzić a poza tym nie była bym tam sama tylko z Madzią ,o ile ona będzie mogła.
Nagle coś przerwało jej przemyślenia sięgneła po telefon i zobaczyła SMS od Madzi 
OD MADZI ~
I jak Maja znalazłaś jakiś sposób ?
Bo ja wciąż próbuje ale jakoś mi nie wychodzi :(
DO MADZI~
Madzia mi też nie wychodzi ale wieżę ,że pojedziemy na ten koncert w końcu tam będą Bars & Melody nie możemy przegapić takiej okazji :)
OD MADZI ~ 
Masz rację damy radę ;)
DO MADZI ~
Ja zawsze mam nację :))
OD MADZI ~
Ah no tak zapomniałam haha xD
Dobra Maja spotkamy się jutro co ty na to ?
DO MADZI ~
Jasne czemu nie :) to tam gdzie zawsze w naszej ulubionej kawiarence ?
OD MADZI ~
Oczywiście no to jutro o 14:00
Pasuje ?
DO MADZI ~
Pasuje :) 
No to do jutra papa 
OD MADZI ~
Papa :*

Maja ~
Już jest późno idę się umyć i spać.
Poszłam szybko do łazienki umyłam się ,umyłam zęby ,założyłam swoją ulubioną piżamę i poszłam do pokoju 
położyłam się na łóżku i rozmyślałam 
jak by to było gdyby...
Wiem ,że to tylko marzenia ale wierzę ,że marzenia się spełniają.
Położyłam głowę na poduszce wpatrując się w plakat 
Bars & Melody uśmiechnęłam się lekko ,przymknęłam oczy i sama nie wiem kiedy usnęłam. 
Madzia ~
Maja już pewnie śpi ja już też powinnam a ,że już się wcześniej umyłam to od razu położyłam się na łóżko i postanowiłam posłuchać sobie jeszcze muzyki...
Kiedy piosenki leciały po kolei i w końcu zaczęły się piosenki od Bars & Melody od razu przypomniało mi się wszystko związane ze zbliżającym się koncertem a ja miałam świadomość tego ,że mogę na niego nie pojechać. 
Mała łza spłynęła po moim policzku 
Kiedy nagle zaczęła się piosenka Keep Smiling i na mojej twarzy pojawił się lekki uśmieszek. 
Pomyślałam sobie...
Oni by nie chcieli bym była smutna. 
Musze się ogarnąć powiedziałam sama do siebie ,nie wiem jeszcze jak ale pojadę na ten koncert.
Wyjęłam słuchawki z uszu ,odłożyłam telefon i postanowiłam, że pójdę spać.




Czy Madzia i Maja pojadą na koncert swoich idoli ? Czy rodzice się zgodzą ? 
Znajdziecie odpowiedź na te pytania w następnych rozdziałach, które ukażą się już niebawem :)
Podsumowując nasz 1 rozdział :

Przemyślenia Charliego pisała ~ Madzia 
Przemyślenia Leondra pisała ~ Maja 

Mamy nadzieję ,że spodobał wam się 1 rozdział :) i będziecie chcieli czytać dalszy ciąg historii no to na dzisiaj tyle. 
Papa 

Ps : Claudia to osoba wymyślona przez nas ;)



czwartek, 7 stycznia 2016

Nowy blog! Nowa opowieść! Zapoznanie :)

Witamy was wszystkich bardzo serdecznie :)

Więc tak blog stworzyła Madzia i Maja. Ten blog będzie o na pewno wam znanym duecie 
Bars & Melody. Na naszym blogu będzimy zamieszczać rozdziały dotyczące ich historii którą same będziemy układać, mamy nadzieje ,że wykażemy się dużą kreatywnością i zaciekawią was nasze rozdziały. Zależy nam na tym żebyście z uśmiechami czytali tego bloga ,że będziecie chcieli zostać z nami na dłużej i być na bieżąco z nowo dodawanymi postami. Więc zachęcamy was do czyatania naszych postów będą się one ukazywać tak mniej więcej co tydzień lub czasami nawet dwa razy w tygodniu , będziemy się starać żeby minimum raz na tydzień się jakiś pojawił. 
No więc to na dzisiaj tyle, mamy nadzieje ,że zaciekawi was nasz blog i będziecie zaglądać na niego :) Pierwszy rozdział ukaże się jutro lub po jutrze.

No to tyle papa :)