Wyświetlenia

niedziela, 24 stycznia 2016

Rozdział 4 ' Zima ma swoje uroki.

Madzia ~
Byliśmy już w drodze do parku...
Ja i Maja prowadziliśmy bo oni nie znali zbytnio drogi...
Dużo rozmawiałyśmy z chłopakami, chciałyśmy ich jak najlepiej poznać, nie tylko jako gwiazdy ale także jako koledzy, przyjaciele.
Zadawałyśmy bardzo dużo pytań... nie wiem czy to ich już nie denerwowało , ale nie mogłyśmy zmarnować tej szansy jaką dał nam los żeby ich kolejny raz spotkać.

- No więc jesteśmy to tutaj powiedziałam do chłopców w momencie kiedy stanęliśmy przed wejściem do parku.
- Wow duży ten park westchnęliśmy.

W drodze do parku padał śnieg tak samo jak i po wejściu do niego,
Drzewa były lekko oblodzone i pokryte białym puszkiem,
Chodniki były wydeptane i śliskie.

Maja ~
Rozmawiałyśmy strasznie długo ale nagle zapadła niezręczna cisza...
Nikt nie wiedział co powiedzieć...
W końcu wpadłam na jakiś pomysł!
Szturchnęłam Madzie żeby jej też powiedzieć o tym planie...
Dałam jej sygnał wzrokowy, że chcę jej cos powiedzieć i żebyśmy zostały trochę w tyle...
I zaczęłam jej szeptać na ucho...
- Ej Madzia a może żeby nie było takiej ciszy to weź jest tyle śniegu zróbmy śnieżki no i pewnie się domyślasz co dalej, puściłam do niej oczko.
- Bitwa na śnieżki ? Nie wiem czy to dobry pomysł
Ale w sumie co nam szkodzi...
To zbierzemy śnieg z tej ławki jak zaraz do niej dojdziemy
- Okej

Doszłyśmy już do pokrytej śniegiem ławki, zabrałyśmy z niej po garści śniegu i ugniotłyśmy w kulki.
- Madzia to na one, two, three okej ?
-OK
-One
Two
Three!

I w tym momencie kiedy brałyśmy zamach...!
Leo i Charlie szybko się odwrócili i oni oddali pierwsze rzuty.
Jakby przewidzieli nasz plan...
- Ja dostałam w plecy bo dynamicznie się odwróciłam...
A Madzia widać,że nie spodziewała się takiej reakcji zresztą ja też...

Madzia ~
Nie spodziewałam się takiej reakcji, a myślałam ,że to my ich zaskoczymy...
I jak zwykle ja miałam gorzej...
Maja dostała w plecy a Ja ?!
Ja prawie dostałam w głowę, dobrze ,że chociaż trochę mam orient to się schyliłam i śnieżka strąciła mi czapkę z głowy...
Nie zdążyłam zobaczyć kto ją rzucił ,ale szybko się pozbierałam...
Podniosłam czapkę, założyłam szybko na głowę i skierowałam wzrok na chłopców...
Widziałam jaki mieli zaciesz ,że udało się im trafić.
Podeszłam do Mai dałam jej znak ,że teraz nasza kolej by oddać rzuty.
Wzięłyśmy zamach i rzuciłyśmy.

- Nie no to nie fer krzyknęłam do Mai!
Jeny tylko my mogłyśmy to zwalić.
- No dokładnie ! Z tej odległości nie trafić powiedziałam z zażenowaniem...

- Dziewczyny musicie popracować nad celem powiedział Leo do nas i wybuchnął śmiechem razem z Charliem.
Maja ~
- Madzia pozwolimy żeby oni tak się śmiali ?!
- Co ty ! Jasne ,że nie !
Choć natrzemy ich śniegiem , co ty na to ?
- Haha te twoje pomysły...
Ale trzeba im oddać to dajemy...
Dobra ja na Charliego ty na Leo okej?
- Ok

Dobrze ,że mówiłyśmy po Polsku to pewnie nie rozumieli co my tam knujemy

Charlie ~
Razem z Leo próbowaliśmy jak najwięcej usłyszeć z rozmowy dziewczyn ale niestety nic nie rozumieliśmy...
- Leo chyba trzeba się zapisać na lekcje Polskiego...
- No chyba tak :) Szkoda ,że nie rozumiemy co dziewczyny tam mówią ale na pewno coś tam knują.
- To jest pewne, puściłem do niego oczko.
- Podejdźmy bliżej może coś zrozumiemy
- Dobry pomysł !

Madzia~
Chłopaki akurat szli do nas ,więc przyszedł czas na realizacje planu
- Majka szybko bież śnieg i biegnij za Charliem a ja za Leo
- Dobra

Maja ~
Wzięłam śnieg i ruszyłam biegiem w stronę Charliego...
- I tak cię złapie ! Krzyknęłam do niego
- To się okaże , powiedziałem ze śmiechem i obróciłem głowę w stronę Mai
- Okaże się już za chwilę bo przed tobą jest drzewo !
- Co?
Przekręciłem głowę na przód i zacząłem hamować bo w nie wielkiej odległości ode mnie było drzewo...
Szkoda ,że był lód bo w takich warunkach nie było tak łatwo za hamować.
- Wykorzystałam moment ,że Charlie zaczął zwalniać i przyspieszyłam złapałam go za rękę, przyciągnęłam go do siebie i zaczęłam go nacierać śniegiem...
I jak będziesz się dalej śmiać ? powiedziałam śmiejąc się sama.
- Dobra Maja przestań już nie będę , wybuchłem śmiechem.
- No dobra nich ci będzie... sama nie przestawałam się śmiać

Leo ~
- Madzia ty wiesz ,że mnie nie złapiesz? xD
- A to się okaże...
Ale nie spodziewałam się ,że tak szybko biegasz hehe
- No widzisz, zacząłem się śmiać

Madzia ~
Ciężko było dogonić Leo ale kiedy już go prawie  miałam to kuźwa ten głupi lód ;p
Po prostu nie wieżę akurat kiedy prawie go miałam to wszedł w zakręt a tam chodnik był pokryty lodem on jakoś wyrobił ale mi już się niestety nie udało ... I wpadłam w zaspę śniegu.
- Madzia wszytko ok ? powiedział zatroskanie Leo ale widać było ,że ledwo powstrzymuję się od śmiechu.
- Wyszłam z tej zaspy i mu odpowiedziałam...
Tak jest dobrze
- No widzisz pokarało za to ,że chciałaś mnie natrzeć śniegiem ,wtedy już nie wytrzymałem i wybuchłem śmiechem.
- Ha...ha... Bardzo śmieszne, powiedziałam to i na złość wytrzepałam mu rękawice na głowie które były całe w śniegu...

Maja ~
Szukałam wzrokiem Charliego ,bo widziałam ,że mi uciekał...
Nie umiałam go znaleźć... W pewnym momencie usłyszałam tylko one ,two,three
A potem dostałam wielkim kawałem lodu po twarzy...
- Nie ! Co ja zrobiłem !
Maja nic ci nie jest ? Maja ? Halooo... Maju
Nie odpowiedziała mi... Od razu zawołałem Leo i Madzie
- Co się stało zapytała Madzia ?!
- No bo śnieżka ,którą chciałem rzucić w Maje ,zamieniła się w wielki kawałem lodu w locie i Maja dostała nią w twarz...
Jest nie przytomna nie wiem co się dzieje... Jest tu gdzieś nie daleko szpital? Trzeba ją tam zabrać, krzyknąłem cały zapłakany.
- Jest jakieś 400 m stąd - odpowiedziała z dezorientowaniem Madzia
- To biegnijmy tam -krzyknął Leo
Razem z Charliem wzięliśmy Maje i ruszyliśmy ku wyjściu z parku.
Dobrze ,że Madzia znała drogę i wiedziała jak tam dojść by było szybciej.

Madzia ~
Co tu się w ogóle stało ?! Mam nadzieję ,że nic jej nie jest... Zaczęłam płakać, bo boję się o przyjaciółkę
- Nie płacz... Na pewno będzie okej - Leo mnie mocno przytulił : widać było ,że też był zaskoczony.
- Mam taką nadzieję...

10 minut później w szpitalu ~
- Dzień dobry co się stało?
- Dostała lodem w twarz i jest nie przytomna
-Dobrze proszę wejść na salę i proszę zadzwonić po jej rodziców
- Dobrze to ja zadzwonię do jej mamy - powiedziałam

30 minut później ~
Charlie ~
Mam nadzieję ,że nic jej nie jest...
Po chwili podszedł do mnie lekarz a ja się zapytałem co z Mają.
- Za chwilę powinna się wybudzić i nie jest to nic poważnego.
- Ojej jaka ulga to bardzo dobrze...
Od razu się ucieszyłem i podszedłem do rodziców Mai...
- Dzień dobry -powiedziałem nie śmiało
- Dzień dobry... czy my się znamy ? zapytała mnie mama Mai
- Jestem Charlie Lenehan z Bars and Melody...
- A czyli z wami była na spacerze moja córka tak?
- No tak ,ale naprawdę nie chciałem jej nic zrobić ...
-Dobrze to była tylko zabawa tak...? I tak najważniejsze jest to ,że Maja dzięki wam przez ostatnie tygodnie jest szczęśliwa.
- Ojej to się naprawdę cieszę ,że sprawiamy ,że Maja jest szczęśliwa.
- My też się cieszymy ,że są takie osoby jak wy i potrafią wywołać uśmiech na twarzy Mai...
- Bardzo mi milo - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem
- Dobrze my pójdziemy zobaczyć co u niej ... naprawdę miło było cię poznać.
-Dobrze... I państwa również...
Powiedziałem : i poszedłem w kierunku Madzi i Leo

Leo ~
Ciekawe czy z Mają wszystko okej ... nie wyglądała za dobrze jak ją nieśliśmy
- Charlie ! i co z Mają ?
-Lekarz powiedział, że to nic poważnego a jej rodzice właśnie do niej poszli.
Usłyszała to też Madzia od razu wstała i przytuliła się do mnie i Charliego
- Jak ja się cieszę ,że to nic poważnego -powiedziałam z ulgą w głosie
- Ja też... I co nie mówiłem ,że będzie dobrze?!- powiedziałem
-No miałeś rację - powiedziałam wesoło
- To co może chodźmy do niej ?- zaproponowałem
- Dobry pomysł! - Madzia i Charlie powiedzieli chórkiem

Jak powiedziałem tak zrobiliśmy...Poszliśmy do Mai aby zobaczyć co u nie.

Madzia ~
Weszliśmy do sali w której była Maja i od razu za uwarzyłam ,że się obudziła.
- Cześć Maja... Jak się czujesz ? - zapytałam
- Już lepiej ... Myślę ,że za kilka godzin powinnam być już w domu
- No to super ! Dobrze ,że nic poważnego ci się nie stało ...- powiedział Leo
- Tak się cieszę ,że nic ci nie jest... Naprawdę cię przepraszam... Nie chciałem ci nic zrobić...- powiedział Charlie
- Nie no... nic się nie stało naprawdę...

Przez następne 2 godziny jeszcze rozmawialiśmy z Mają a potem gdy Maja mogła już opuścić szpital wymieniliśmy się z nimi numerami telefonu a potem pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w swoje strony...

Charlie ~
- Dobrze ,że już po wszystkim... Dasz mi potem numery dziewczyn bo ja zostawiłem telefon w hotelu ...
- No pewnie ,że ci podam odpowiedział mi Leo

Gdy doszliśmy do hotelu to spojrzałem na telefon a tam 6 nieodebranych  połączeń od Claudii...
Od razu do niej oddzwoniłem a ona szybko odebrała: zaczęła krzyczeć do słuchawki:
- Czemu nie odbierałeś ? Ja rozumiem ,że ty masz inne zajęcia ale czasem mógł być odebrać ode mnie telefon...!
- A może tak cześć kochanie ? albo witaj ...?
- żadne cześć! Ja tu do ciebie dzwonie pół dnia a ty tak po prostu nie odbierasz ?!
- A wiesz co ?!
- No co ?
- Nie odbierałem bo byłem na spacerze z Leo, Madzią i Mają
- Co?! Jaką Madzią ?! jaką Mają ?! CO!!!
- No tak... z takimi dwiema super Bambino... I co masz z tym problem ,że spędzam czas z fankami?
- Tak mam z tym problem ! Gdyż to ja jestem twoją dziewczyną a nie one...!





Łał to już 600 wyświetleń !!! Dziękujemy wam bardzo !!! To dzięki wam mamy siłę do dalszego pisanie 
Dziękujemy ! Kolejny post już niebawem i pojawi się nowa postać :)












































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz